z informacją o celu przeznaczenia:
z informacją o celu przeznaczenia:
To, że jest cudownym, skromnym, człowiekiem o wielkim sercu, już wiecie. Chorując na stwardnienie rozsiane nie zamknęła się w domu, by użalać się nad sobą, lecz pomyślała o innych chorych i o pomocy dla nich. Założyła w Krotoszynie, najpierw Koło Chorych na SM, potem przekształciła je w prężnie działające Stowarzyszenie, które prowadziła 20 lat, aż do chwili, gdy ten złośliwiec – nowotwór, uniemożliwił jej dalsze prezesowanie.
W między czasie zdążyła jeszcze założyć Krajową Radę Organizacji Stwardnienia Rozsianego zrzeszającą organizacje SM i choć choroba już na wiele nie pozwala, to wciąż z oddaniem stara się pomagać chorym i organizacjom. Sabinka nadal potrzebuje naszej pomocy, nie zawiedźmy jej……
Początek września 2008 roku. Sabinka nagle traci świadomość, jej ciało wykręcają przerażające konwulsje. Trafia do szpitala, najpierw jednego, potem drugiego, trzeciego… Wszystko dzieje się w niespełna tydzień…… pada diagnoza: glejaki, złośliwe guzy mózgu, jeden w tyle głowy wielkości 15 cm. Zaczął się wyścig ze śmiercią. Operacja na otwartym mózgu nie wchodziła w grę, Sabinka była zbyt wyniszczona przebytymi nowotworami i trwającym od ponad 30 lat stwardnieniem rozsianym.
Wierni przyjaciele nie dali za wygraną i natychmiast przewieźli Sabinkę helikopterem do Kliniki w Monachium, gdzie wykonują nieinwazyjne operacje guzów mózgu. Wiedzieli, że jest to jedyna szansa na ratowanie życia Sabinki. Jednak ta szansa miała swoją cenę. Koszt samej tylko pierwszej operacji, bez pobytu w szpitalu, to 40 tysięcy Euro. A przecież czekało Sabinkę kilka takich operacji, bo takich guzów olbrzymów nie da się usunąć za jednym razem. A trzeba jeszcze jeździć na kontrolę, na ustawienie chemii. Słaby organizm jednak źle zniósł chemię, trzeba było przerwać i szanse zmalały.
Trzy miesiące później konieczna następna operacja, koszt 30 tysięcy Euro. Znowu było ciężko. Życie Sabinki zawisło na włosku, liczyliśmy na cud. I zdarzył się. Sabinka przeżyła, bo przecież jeszcze tyle ma do przekazania innym… Niedługo po operacji wyjazd na radiologię i znowu Monachium, bo w Polsce nie ma tak precyzyjnego sprzętu, żeby naświetlić guzy, oszczędzając zdrową tkankę mózgu. I znowu nieosiągalne dla Sabinki koszty.
Wierni przyjaciele poruszyli niebo i ziemię i zdobyli sponsorów, którzy przekazali środki na pierwsze dwie operacje. Jednak walka wciąż trwa. Przed Sabinką następne wyjazdy na operacje, radiologię,… Jednak, żeby ten cudowny, skromny człowiek, który całe Swoje życie poświęcił innym chorym ludziom mógł przeżyć potrzebuje Waszej pomocy i wsparcia.
Dzięki Waszemu wsparciu finansowemu w roku 2014 lekarze kliniki w Monachium powstrzymali rozrost i agresywność glejaków w mózgu i Sabina nadal cieszy się życiem, jednak teraz stanęli przed nowym wyzwaniem. Otóż po 12 latach regresji odezwał się u Sabiny rak kości a badania z 17.02.2014 r. wykazują, że jeden z przerzutów zaczął wrastać między żebra i opłucną i zajął 3/4 opłucnej. Próby zamrażania i odmrażania guzów przerzutowych okazały się na tyle skuteczne, że powstrzymują dalszy rozrost, jednak korzystanie z tych metod stosowanych w Monachium jest kosztowne.
surbaniak@gmail.com